Kara umowna za naruszenie zakazu konkurencji. Jak przewoźnik uniknął zapłaty 200 000 EUR?

Zaktualizowano Paweł Łazarewicz

Spis treści
  1. Zarzut złamania zakazu konkurencji
  2. Nieporozumienie czy brak rzetelności?
  3. Przebieg postępowania
  4. Kara została oddalona

Nawet nieskazitelna reputacja i uczciwość mogą nie wystarczyć, gdy po drugiej stronie transakcji znajdzie się oszust. Doświadczył tego nasz klient, który otrzymał pismo z żądaniem zapłaty 200 000 EUR za rzekome naruszenie zakazu konkurencji. Dlaczego? Bo wykonał transport nabyty legalnie na giełdzie, a ładunek okazał się być zgłoszony przez klienta jego zleceniodawcy.

Zarzut złamania zakazu konkurencji

Polski przewoźnik realizował regularne przewozy międzynarodowe. Jedno ze zleceń przyjął z giełdy transportowej, a transakcja nie wzbudziła jego podejrzeń. Dopiero później okazało się, że zleceniodawca zarzuca mu naruszenie zakazu konkurencji i żąda zapłaty 200 tys. euro kary umownej.

– Jak zobaczyłem kwotę, to autentycznie zrobiło mi się słabo. Przecież nikt nie płaci 200 tysięcy euro za zwykły transport! – przewoźnik nie krył irytacji.

Nieporozumienie czy brak rzetelności?

Zdaniem zleceniodawcy przyjęcie zlecenia oznaczało, że przewoźnik świadczył usługę bezpośrednio dla jego klienta i w ten sposób naruszył zakaz konkurencji zapisany w umowie.

Nasz klient był innego zdania – transport zdobył z ogólnodostępnej giełdy, więc trudno mówić o podstępnym pozyskaniu klienta i działaniu na niekorzyść partnera biznesowego. O polubownym porozumieniu nie było mowy, więc spór znalazł swój finał w sądzie.

Przebieg postępowania

Pierwszym krokiem była analiza dokumentów i klauzul w umowie. Sprawdziliśmy, czy kara w ogóle mogła zostać skutecznie naliczona i czy zapis o zakazie konkurencji był zgodny z prawem.

Analizowane postanowienie umowne zawarte w zleceniu transportowym miało następującą treść „W terminie 3 lat od ostatniego zlecenia transportowego otrzymanego od Zleceniodawcy, Zleceniobiorca zobowiązuje się nie kontaktować bezpośrednio lub pośrednio z Klientami poznanymi za pośrednictwem Zleceniodawcy, jak również do oferowania Klientom Zleceniodawcy świadczenia takich usług pod rygorem zapłaty kary umownej w wysokości 200.000 EUR.” 

Taka klauzula nie będzie skuteczna z czterech powodów:

1. Brak określenia konkretnego obowiązku – w powyższym postanowieniu umownym nie wskazano żadnego konkretnego obowiązku, którego należy przestrzegać, np. złożenia ofert. Przewoźnik musiałby zatem wykonać wszystkie poszczególne czynności składające się na naruszenie.

2. W zleceniu brak jest listy kontrahentów, dlatego też przewoźnik nie ma pojęcia, o jakich kontrahentów chodzi. Teoretycznie przed każdym zawarciem umowy przewozu przewoźnik powinien pytać swojego kontrahenta, czy współpracuje z określonym podmiotem, co byłoby niezwykłym utrudnieniem.

Potwierdzeniem powyższego jest pogląd przeważający w orzecznictwie w szczególności przedstawiony przez Sąd Apelacyjny w Warszawie w uzasadnieniu wyroku z 16 października 2013 r. (sygn. akt: I ACa 682/13), iż zbyt ogólnikowe wskazanie takiego zakresu nie zasługuje na ochronę i nie jest skuteczne.

3. Rażąco wygórowana kara umowna – wysokość kary umownej powinna odpowiadać potencjalnej szkodzie, jaką, poprzez złamanie zakazu konkurencji, poniósł spedytor. W przeciwnym wypadku naruszający zakaz konkurencji podmiot będzie uprawniony do „miarkowania“ jej wysokości.

Ewentualnie

4. Brak wskazania ekwiwalentu pieniężnego dla przewoźnika za czas trwania zakazu wyrażonego w Zleceniu transportowym nr SO 531/12/2020 z dnia 03.12.2020 r.

Wobec powyższego formułując klauzule umowną dotyczące zakazu konkurencji powinniśmy pamiętać min. o:

– wskazaniu okresu obowiązywania takiego zakazu, 

– wskazaniu zakresu podmiotowego, aby nie był zbyt szeroki i był precyzyjnie określony,

– precyzyjności wskazania kwoty za naruszenia takiego zakazu,

– wskazaniu ekwiwalentu pieniężnego za przestrzeganie zakazu konkurencji.

– jasność stwierdzenia klauzuli, co należy rozumieć za działania konkurencyjne – jaka konkretnie działalność stanowić będzie działalność konkurencyjną. 

W dalszych działaniach:

  • przygotowaliśmy odpowiedź na pozew,
  • przeanalizowaliśmy zarzuty zleceniodawcy, a wnioski wsparliśmy orzecznictwem i literaturą prawniczą,
  • reprezentowaliśmy przewoźnika w sądzie,
  • wykazaliśmy nieważność zapisów dotyczących kary umownej i tym samym brak podstaw do jej stosowania.

Kara została oddalona

Sąd przyznał rację naszemu klientowi, uznał karę za bezskuteczną i oddalił roszczenie w całości. Dodatkowo zasądzono zwrot kosztów procesu na rzecz przewoźnika.

– Ta sytuacja pokazuje, że zapis w umowie to nie wszystko – musi być skonstruowany zgodnie z prawem, a nie tylko „groźnie wyglądać” na papierze – mówi prowadzący sprawę Paweł Łazarewicz.

Dzięki precyzyjnej analizie i solidnym argumentom, nasz klient uniknął wysokiej kary, odzyskał spokój i mógł dalej prowadzić działalność bez ryzyka utraty płynności.

Takie sytuacje zdarzają się w branży częściej, niż powinny. Dlatego warto pamiętać: jeśli coś wygląda absurdalnie, to bardzo możliwe, że rzeczywiście takie jest, dlatego warto dochodzić swoich praw przy wsparciu doświadczonych prawników.

Artykuł ma charakter informacyjny i przedstawia stan prawny na dzień publikacji lub ostatniej aktualizacji. Nie stanowi porady prawnej – w swojej sprawie skonsultuj się z prawnikiem.

Dobierz usługę

Z jakim wyzwaniem mierzy się dzisiaj Twoja firma?

Wybierz temat, od którego chcesz zacząć. Możesz zaznaczyć kilka odpowiedzi.